Cześć!
Dzisiaj dostałam parę zdjęć z festiwalu, więc pomyślałam że je Wam podrzucę do obejrzenia. :) Festiwal miał miejsce w sobotę i niedzielę w Okayamie. No i wreszcie udało mi się znaleźć informacje na temat tego, co to za festiwal. Otóż: Okayama Momotaro Matsuri, czyli festiwal Momotaro. Tu macie informacje na temat samego Momotaro, czyli "brzoskwiniowego chłopca" :
http://en.wikipedia.org/wiki/Momotar%C5%8D
Legenda jest bardzo popularna w Japonii, a festiwal ten jest obchodzony chyba w każdym mieście. Jednak wg legendy to właśnie w Okayamie żyli rodzice Momotaro, stąd tak huczne obchody. Momotaro ma tu nawet pomnik, stojący przed stacją kolejową (jeszcze go nie widziałam).
Sam festiwal zaś był generalnie jedną wielką wyżerką. Nad rzeką, z obu stron porozstawiane były stragany z tradycyjną japońską kuchnią. Było na co popatrzeć! :) I można się było podszkolić z wiedzy o japońskich potrawach. Dowiedziałam się na przykład, że okonomiyaki, które przygotowywałam w Tokio (i wrzuciłam Wam zdjęcie) mają aż trzy formy!! Pierwszą z nich widzieliście już wcześniej, oto ona:

Placek z ciasta, z różnymi składnikami w środku, na to majonez, sos tonkatsu, katsuobushi (wysuszone wiórki tuńczyka) i rozdrobnione nori. To okonomiyaki w stylu Osaki.
Druga wersja pochodzi z Hiroshimy:
Tu mamy makaron pod spodem, nie znalazłam jaki i bardzo cieniutką warstwę ciasta, na to jeszcze wielkie plastry wieprzowiny, jajko i standardowe dodatki: tonkatsu, nori, majonez. Całość jest zasmażana na blasze i składana na pół. Jadłam takie pierwszy raz w życiu na tym festiwalu. Fakt, dobre, ale wolę "Osaka style".
No i trzeci typ:
To mi się najbardziej podoba, ale nie miałam okazji jeszcze spróbować. To hashiyaki, hashi znaczy pałeczki, czyli okonomiyaki na pałeczkach. Ciasto zawinięte jak naleśnik a na górze standardowe dodatki. :)
Przez ten temat umieram z głodu! Dobrze że pora karmienia się zbliża. ;)
Na festiwalu zdałam sobie sprawę jak bardzo Japończycy są już mięsożerni. Niegdyś mięso było tylko dla chorych, teraz dla chorych jest chyba ryba... :P Wszyscy objadają się mięsem w każdej możliwej postaci: panierowany kurczak, długie obsmażane parówki na patyku, kulki mięsne na patyku, boczek w plastrach, po prostu zgroza! Nie znalazłam żadnej ryby! Najbliżej ideału były macki ośmiornicy na patykach. Wszystko na patykach...
Ze słodyczy były nieśmiertelne krepsy, tradycyjne japońskie lody - czyli pokruszony lód z sokiem owocowym i słodkim mlekiem na górze, lody zwykłe i cukierki.
A to na dowód, że tam w ogóle byłam. ;)
A to na dowód, że tam w ogóle byłam. ;)
Poproszę obsmażane parówki na patyku :D
OdpowiedzUsuńHmm to w Japonii studenci chodzą do knajpy z profesorami? U nas to raczej niespotykane. Chyba czas to zmienić ;)
OdpowiedzUsuńNiezłe smakołyki tam zajadasz:) okonomiyaki- dla mnie proszę:))))
OdpowiedzUsuń