Ale odbieglam znowu od tematu... Tak wiec wybralismy sie w pierwszej kolejnosci do Roppongi. Pogoda byla pod zdechlym Azorkiem - znaczy sie padalo od rana, a i temperatura nie byla zachwycajaca. No ale trudno. Najwazniejsze ze zobaczylismy Izumi Garden Tower! Czyli siedzibe Ksiecia Tokyo (dla wtajemniczonych).
W rzeczystosci jest jeszcze bardziej imponujaca. Budynek wyglada rewelacyjnie. W zasadzie to kompleks budynkow: Izumi Garden z ogrodem pomiedzy nimi ogrod.
Kawalek dalej spotkalismy wielkiego metalowego pajaka. Mielismy zamiar udac sie do Tokyo Sky View, ale jak zobaczylismy cene to zrezygnowalismy. Tym bardziej ze w Shinjuku, w budynku rzadowym tez jest taras widokowy, tylko ze za darmo... :P Dzielnica w zasadzie podobna do pozostalych, tylko jakby bardziej kolorowa. To jeden z glownych osrodkow imprezowych Tokyo.
Po Roppongi udalismy sie do Akihabary. Nareszcie! Nie moglam sie doczekac tej Akihabary. Niestety malo poogladalismy bo zrobilo sie ciemno i bylismy juz zmeczeni. Ale do centrum komputerowego musielismy zajrzec. ;) Piec pieter elektroniki. Az mozna bylo sie zgubic. I takie cudenka, ze az nie chcialo sie wychodzic. Tylko worek pieniedzy by sie przydal...
Jak widac ponizej blask neonow i reklam rozjasnia mrok ulic Akihabary. Nie na tyle jednak by dalo sie zrobic zdjecia Cosplay'owcom. Ale planuje jeszcze do Akihabary wrocic, ale wtedy bezposrednio do niej wiec pewnie uda mi sie byc wczesniej. Za dnia porobie wiecej fotem panienek. :) No i do Tokyo Anime Center tez by sie przydalo zajrzec.Wracajac do gesto hausu zahaczylismy jeszcze o Shubuya i przespacerowalismy sie do Harajuku. Tam Laura zawsze zabiera mnie na bombe kaloryczna jaka jest kureppu (japonska wersja slowa crepe). Nie ukrywam, ze bajer nieziemski i po prostu przepyszny! To cienki nalesnik, zwiniety w rozek, a w srodku co tylko sobie wymarzysz. Moja ulubiona wersja: bita smietana, banany, sos karmelowy, galka waniliowych lodow i kawalek sernika. Oishii! Pycha!
Nastepny przystanek - Shinjuku. Wybralismy sie tam w niedziele. Pogoda ponownie niezbyt ladna, wrecz brzydka. ;) Centrum urzedowe Tokyo. Tu mieszcza sie budynki rzadowe (siedziba Unii, dla wtajemniczonych). Imponujace strzeliste drapacze chmur.
A tu park niedaleko budynkow rzadowych, zeby salarymani mogli sobie na przerwe wyskoczyc. Park ladny, w parku sporo rzezb, a jeszcze wiecej bezdomnych. To juz bylo przerazajace w tamtym miejscu. Bezdomni zrobili tam sobie mini miasteczko. Posklecali namioty z jakichs plandek, pozbierali parasole po calym miescie i siedza. Do toalety maja blisko, bo jest jednak publiczna w parku. Jest i wodospad jak widac to w lecie maja sie gdzie umyc, no raj po prostu.
No i wtedy pierwszy raz udalo mi sie uchwylic japonska jesien, ktora podobno slynie z kolorow. Jednak tylko tutaj te kolory znalazlam.A... No i "czarny budynek" w calej okazalosci.
Dzięki za tego bloga i wszystkie informacje o Japonii.
OdpowiedzUsuńJak się to czyta, to prawie jak Harry Potter :D a raczej Drużynę Pierścienia :) Dzięki Izu-chan
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki :*:*:*
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia, czekamy na więcej :P:P:P
Ja chcę kureppu! Izumi! Szkoda że nie da się dowieźć na tą odległość :-) Japonia waszymi oczami wygląda super, pisz jeszcze! Pozdrowienia! Ł
OdpowiedzUsuńCiesze sie niezmiernie, ze blog sie podoba. Staram sie nie zanudzic Was na smierc... ;) A kureppu mozemy i w Cieszynie zrobic. ;)
OdpowiedzUsuńIzumi rzuciłaś świetny pomysł z tym kureppu w Cieszynie !!!!
OdpowiedzUsuńTrzymamy Cię za słowo :):):):)
A blog pewnie że świetny, świetnie piszesz, ciekawie, aż na końcu chce się przejść do kolejnej strony a tu nic... trzeba czekać z niecierpliwością na kolejne wiadomości od Izumi :):):)
Pozdrawiam gorąco z ZIMNEJ POLSKI :*:*:*:*