środa, 5 października 2011

Dzień szósty.

To był mój pierwszy dzień japońskiej pracy. Zaliczyłam 12 godzin w labie. No i wróciłam do ゲストハウス o 21:30. Nieźle... Ponadto zaliczyłam seminarium zakładowe, oczywiście po japońsku, z którego nic nie zrozumiałam, no ale OK. Zasypiałam koszmarnie. Całą siłą woli powstrzymywałam moje ołowiane powieki przed opadnięciem... でも (Ale) ja także miałam dzisiaj prezentację. Po raz pierwszy po angielsku. Miałam niezłego stresa. Profesor kazał mi zaprezentować moją pracę w Polsce... Z ich min wnioskowałam, że właśnie wykładam im grekę. No i gdy przeszedł czas na pytania zapadła grobowa cisza. Na szczęście...

No ale nie o tym miałam gadać. Chciałam wspomnieć o spaniu. Japończycy śpią po prostu wszędzie. Gdzie by się człowiek nie ruszył zawsze śpi tam chociaż jeden Japończyk. Codziennie rano, gdy jadę na uczelnię pociągiem śpi tam połowa Japończyków. Nie wiem jak budzą się na właściwej stacji, ale jakoś to działa widocznie. Poza tym, na każdym seminarium na uczelni któryś z uczniów musi spać. Ale nie żeby się z tym kryli. Układają się wygodnie na krześle i w kimono! I jakoś nikt im snu nie przerywa. Wygląda na to, że całkowicie normalne. Ale żeby na uczelni?! Na seminarium przed swoim profesorem?! Zgroza!...

Dzisiaj pada deszcz od rana. Pogoda jest okropna. Ale za to widziałam wielu Japończyków na rowerach z parasolami! Śmieszni są. Widocznie mimo pogody nie potrafią zrezygnować z tego środka transportu.

No i nie wspominałam jeszcze o automatach. Automatach z napojami. Są na każdym rogu. A w nich pełen wybór zarówno zimnych jak i ciepłych napojów. Dzisiaj na przykład zaopatrzyłam się w kawę z mlekiem i cukrem w puszce. Gorącą! Niezły bajer. Tylko że nie działają w nocy. To jedyny minus. Chyba że któryś się "zepsuje". :)

1 komentarz:

  1. Hmm...widać mangi (co do automatów z ciepłymi napojami i ludźmi śpiącymi wszędzie) pokrywają się z rzeczywistością! Robiłaś zdjęcia? xD

    OdpowiedzUsuń